
Wizyta na Krecie była ucztą nie tylko dla oka, ale i dla podniebienia. Tyle różnorodnego jedzenia nie kosztowałam jeszcze nigdy w tak krótkim czasie. Ryby, owoce morza, jagnięcina, mielone mięsa zawijane w liściach winogron, grillowane warzywa, feta i moje cudowne objawienie- gęsty jogurt.
Nie mogłam więc wrócić z pustymi rękami. Po pierwsze zakupiłam oliwę z oliwek, której poświęcę osobnego posta:), marynowane liście winogron, pastę z zielonych oliwek, zioła i przepyszny miód tymiankowy. Z serów nie mogłam zrezygnować. Przyleciały ze mną : feta (myślę, że nie trzeba go przedstawiać), kefalotiri (twardy, słony i ostry, przypominający włoski parmezan), oraz chalumi (owczy ser, który idealnie nadaje się do grillowania).


Aby przedłużyć biesiadę, zaserwowałam wczoraj obiad składający się wyłącznie z greckich dań. Na pierwszy ogień poszła super orzeźwiająca
zupa cytrynowa.
- Przygotować wywar warzywny lub drobiowy
- dodać ryż (ugotować do miękkości)
- 2 jajka roztrzepać w miseczce, aż pojawi się pianka
- wycisnąć sok z 1/2 cytryny i zetrzeć z niej skórkę
- połączyć jajka z sokiem cytrynowym i skórką
- do jajeczno-cytrynowej masy dodać 2 szklanki gorącego wywaru, powoli mieszając
- następnie całość połączyć z resztą wywaru i ryżem
- podgrzać, ale nie zagotować
- udekorować plasterkiem cytryny, rozmarynem i czerwonym pieprzem


Na danie główne podałam
kurczaka z fetą i szpinakiem, w towarzystwie pieczonych warzyw (cukinii i młodych ziemniaczków) z dodatkiem oliwy z oliwek i oregano.
- szpinak połączyć z fetą
- filety z kurczaka naciąć tworząc kieszonkę
- wypełnić kieszonki masą szpinakowo-serową, zapiąć otwór wykałaczką
- filety obsmażyć na oliwie z obu stron
- przygotować sos - 60g masła roztopić w rondelku, dodać 2 łyżki mąki szybko mieszając, aż pojawią się bąbelki.
- Zdjąć z ognia. Dodać powoli ok. 2 szklanki bulionu z kurczaka i 1/2 szklanki białego wytrawnego wina ( ja dodałam grecką retsinę).
- sosem polać kurczaka i dusić pod przykryciem przez 25 minut.

Całkiem przez przypadek kupiłam herbatę
bergtee, która rośnie na górskich zboczach Krety. I nie rozczarowałam się. Ma lekko cytrynowy, łagodny smak. Bez goryczki i pachnie łąką.

A na deser? Greckie desery są przeraźliwie słodkie!!! Nasączone do granic możliwości cukrowym syropem i posypane miałkim cukrem. Nie dla mnie te rarytasy. Ja zakochałam się w greckim jogurcie połączonym z kandyzowanymi owocami i miodem. Przywiozłam suszone śliwki, które niczym nie przypominają naszych suszonych podwędzanych węgierek. Bliżej im do daktyli. Mniam! Poniższy deser okazał się jedna słabą podróbą oryginału, a to wszystko przez nasz, krajowy "jogurt grecki", który grecki jest tylko z nazwy. Czym się różnią? Oryginał jest tak gęsty, że nie można go zdjąć z łyżki, a krajowy przypomina galaretkę, która w połączeniu z miodem ścina się i wygląda jak kefir ( z całym szacunkiem dla kefiru).

Myślę, że greckie inspiracje kuchenne pojawią się jeszcze nie raz u mnie na stole i blogu. Przepisy, dzięki którym powstały powyższe potrawy pochodzą z książki
Podróże kulinarne. Tradycje, smaki i potrawy".
Kuchnia grecka. Zostały jednakże nieco zmodyfikowane, na potrzeby własne:)
***
I na koniec obiecane CANDY!W skład upominku wchodzą mini produkty przywiezione specjalnie na tą okazję z Krety.
- mydło oliwkowe
- miód z górskich ziół
- oliwa z oliwek
Jeśli jesteście zainteresowane, to zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza pod tym postem.
losowanie 25 czerwca!!!