Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kreta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kreta. Pokaż wszystkie posty

26 maja 2011

Wspomnienie minionego lata i orzeźwiająca sałatka

Rok temu, na początku czerwca zwiedzaliśmy Kretę i tak mnie dzisiaj sentymenty naszły, że postanowiłam przywołać ten klimat. Zrobiłam cudownie orzeźwiającą sałatkę z awokado i pomarańczy.
Potrzebujemy:
  • garść rukoli
  • awokado
  • pomarańczę
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 czerstwą kromkę pszennego pieczywa
  • oliwę z oliwek (wspominam tą z Kristy)
  • 1 łyżkę musztardy
  • sok z pomarańczy (powstanie nam podczas wykrawania filecików z pomarańczy)
  • kilka listków mięty
  • sól, pieprz
Z 2 łyżek oliwy, 1 łyżki musztardy, soku z pomarańczy, soli, pieprzu zrobić dressing. Wszystkie składniki wlać do słoiczka, słoik zakręcić i mocno wstrząsnąć. Kromkę pszennego pieczywa pokroić w kostkę i obsmażyć na rozgrzanej oliwie na patelni. Wrzucić plasterki czosnku i zrumienić.
Rukolę umyć i rozłożyć na półmisku, na to fileciki z pomarańczy (tutaj instruktarz) i pokrojone w półksiężyce awokado. Całość polać dressingiem, posypać grzankami i listkami mięty. Całość dobrze posolić i popieprzyć.


Aby wprowadzić się w klimat śródziemnomorski, oglądnęłam po raz enty książkę, którą dostałam od szwagierki (Pozdrawiam!!!:). Zobaczcie kilka inspiracji w iście greckim klimacie. Znalazłam tam też wnętrza w moim zielonym kolorze:), ale to innym razem...





23 czerwca 2010

Szukając cienia wytchnienia. Pocztówki cz. IV i ostatnia:)

Uwielbiam upał! Jestem do tego stopnia ciepłolubna, że gdy temperatura na zewnątrz spada do 10 C, mam ochotę biegnąć po farelkę na strych! Dlatego kreteńskie klimaty to dla mnie raj na ziemi! Mogłabym tam żyć:). Biały domek z opartym o niego krzesełkiem był na sprzedaż. Rozmarzyłam się i zaczęłam fantazjować... Tylko z czego bym tam żyła? Z uprawy oliwek, z hodowli stworzeń kopytnych? A może z agroturystyki?;) Kto z nas nie chciałby spędzić wakacji w takim uroczym domku otulonym czerwonym kwieciem?

Spaceruję uliczkami i zaglądam w każdy zakamarek. Tak bardzo chcę być w tym momencie niewidzialna. Zza drewnianych uchylonych drzwi dobiegają odgłosy codziennej krzątaniny. Tłuką się garnki, płaczą dzieci, kobieta głośno dokazuje... Co oni tam gotują, o czym rozmawiają, jak żyją? Pozostaję bez odpowiedzi, choć tak mnie kusi, aby pchnąć drzwi i przywitać się serdecznym "Kalimera".







21 czerwca 2010

W gaju oliwnym. Pocztówki cz.III

Na górskich zboczach panoszą się karłowate, pierzaste drzewka oliwne. Suchy górzysty teren nie zawsze jest dla nich łaskawy. Szare szkielety wdzięczą się na tle zieleni. Nikt ich nie usuwa, tak jakby czekano, aż natura sama zadecyduje o ich losie.
Gaje oliwne nie do końca pozostawione są same sobie. Co ruch obserwujemy wymyślne, "nowoczesne" systemy nawadniające. To kilka rur wychodzących z ziemi na wysokość około metra nad powierzchnię, z pokrętłami i kranikami. Wśród drzew wiją się czarne gumowe węże dostarczające wodę.
Wygląda to, no powiedzmy sobie, mało estetycznie. Ale potrzeba matką wynalazków. Nie utrwaliłam obiektywem żadnego z tych cudów techniki, ale nie żałuję. Wolę cieszyć oko gajem oliwnym wtopionym w górskie zbocza, gdzie jedyną ingerencją ludzką są kamienne murki.









Zapraszam do CANDY

19 czerwca 2010

A życie toczy się dalej. Pocztówki z Krety -część II

Jest upalne niedzielne przedpołudnie w małej kreteńskiej wsi. Z maleńkiego białego kościółka wylewa się nagle cała masa ubranych na czarno starszych kobiet i mężczyzn. Wystarczyła chwila, aby okoliczne tawreny zapełniły się pochylonymi sylwetkami. Głośne rozmowy, toasty słychać już kilka ulic wcześniej. Kelnerzy slalomem przemierzają odległości od jednego stolika do drugiego. Ouzo zapełnia coraz to więcej maleńkich grubych szklaneczek. Na tacach rozpływają się małe słodkie przekąski. Co się dzieje? Czy to zwykła niedziela? Nie, dzisiaj jest stypa! Pierwsza po 40 dniach od śmierci bardzo znanego we wsi jegomościa. Następna będzie za 6 miesięcy i jak możliwości finansowe pozwolą, to jeszcze nie raz spotkają się w tym gronie.


Ulicę dalej, zamieszanie! Z paki samochodu ucieka mała owieczka. Nie odpowiada jej przejażdżka w towarzystwie 3 psiaków. Takie wiekowe Nissany spotykamy na każdym kroku. Odnosi się wrażenie, że samochód dla Greka to drugi dom. Pełno w nim "niezbędnych" drobiazgów. Lusterko obwieszone kambojami - greckimi różańcami, które nie służą modlitwie, tylko są pewnego rodzaju amuletem. Ta "męska" zabawka przekładana z wielką sprawnością między palcami koi nerwy, odpręża... Starsi mężczyźni nad szklaneczką mocnego trunku z wielkim majestatem oddają się takiemu relaksowi.
Na nas już czas. Wsiadamy do klimatyzowanego samochodu i ruszamy w góry, w kierunku gajów oliwnych...




18 czerwca 2010

Kali oresti! Smacznego! CANDY!

Wizyta na Krecie była ucztą nie tylko dla oka, ale i dla podniebienia. Tyle różnorodnego jedzenia nie kosztowałam jeszcze nigdy w tak krótkim czasie. Ryby, owoce morza, jagnięcina, mielone mięsa zawijane w liściach winogron, grillowane warzywa, feta i moje cudowne objawienie- gęsty jogurt.
Nie mogłam więc wrócić z pustymi rękami. Po pierwsze zakupiłam oliwę z oliwek, której poświęcę osobnego posta:), marynowane liście winogron, pastę z zielonych oliwek, zioła i przepyszny miód tymiankowy. Z serów nie mogłam zrezygnować. Przyleciały ze mną : feta (myślę, że nie trzeba go przedstawiać), kefalotiri (twardy, słony i ostry, przypominający włoski parmezan), oraz chalumi (owczy ser, który idealnie nadaje się do grillowania).


Aby przedłużyć biesiadę, zaserwowałam wczoraj obiad składający się wyłącznie z greckich dań. Na pierwszy ogień poszła super orzeźwiająca zupa cytrynowa.
  • Przygotować wywar warzywny lub drobiowy
  • dodać ryż (ugotować do miękkości)
  • 2 jajka roztrzepać w miseczce, aż pojawi się pianka
  • wycisnąć sok z 1/2 cytryny i zetrzeć z niej skórkę
  • połączyć jajka z sokiem cytrynowym i skórką
  • do jajeczno-cytrynowej masy dodać 2 szklanki gorącego wywaru, powoli mieszając
  • następnie całość połączyć z resztą wywaru i ryżem
  • podgrzać, ale nie zagotować
  • udekorować plasterkiem cytryny, rozmarynem i czerwonym pieprzem


Na danie główne podałam kurczaka z fetą i szpinakiem, w towarzystwie pieczonych warzyw (cukinii i młodych ziemniaczków) z dodatkiem oliwy z oliwek i oregano.
  • szpinak połączyć z fetą
  • filety z kurczaka naciąć tworząc kieszonkę
  • wypełnić kieszonki masą szpinakowo-serową, zapiąć otwór wykałaczką
  • filety obsmażyć na oliwie z obu stron
  • przygotować sos - 60g masła roztopić w rondelku, dodać 2 łyżki mąki szybko mieszając, aż pojawią się bąbelki.
  • Zdjąć z ognia. Dodać powoli ok. 2 szklanki bulionu z kurczaka i 1/2 szklanki białego wytrawnego wina ( ja dodałam grecką retsinę).
  • sosem polać kurczaka i dusić pod przykryciem przez 25 minut.
Całkiem przez przypadek kupiłam herbatę bergtee, która rośnie na górskich zboczach Krety. I nie rozczarowałam się. Ma lekko cytrynowy, łagodny smak. Bez goryczki i pachnie łąką.

A na deser? Greckie desery są przeraźliwie słodkie!!! Nasączone do granic możliwości cukrowym syropem i posypane miałkim cukrem. Nie dla mnie te rarytasy. Ja zakochałam się w greckim jogurcie połączonym z kandyzowanymi owocami i miodem. Przywiozłam suszone śliwki, które niczym nie przypominają naszych suszonych podwędzanych węgierek. Bliżej im do daktyli. Mniam! Poniższy deser okazał się jedna słabą podróbą oryginału, a to wszystko przez nasz, krajowy "jogurt grecki", który grecki jest tylko z nazwy. Czym się różnią? Oryginał jest tak gęsty, że nie można go zdjąć z łyżki, a krajowy przypomina galaretkę, która w połączeniu z miodem ścina się i wygląda jak kefir ( z całym szacunkiem dla kefiru).

Myślę, że greckie inspiracje kuchenne pojawią się jeszcze nie raz u mnie na stole i blogu. Przepisy, dzięki którym powstały powyższe potrawy pochodzą z książki Podróże kulinarne. Tradycje, smaki i potrawy". Kuchnia grecka. Zostały jednakże nieco zmodyfikowane, na potrzeby własne:)

***

I na koniec obiecane CANDY!
W skład upominku wchodzą mini produkty przywiezione specjalnie na tą okazję z Krety.
  • mydło oliwkowe
  • miód z górskich ziół
  • oliwa z oliwek
Jeśli jesteście zainteresowane, to zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza pod tym postem.
losowanie 25 czerwca!!!

17 czerwca 2010

Pocztówki z wakacji - część I

Wiem, że czas wakacji jeszcze przed nami, ale ja już jestem po... Powolutku aklimatyzuję się i uświadamiam, że temperatura na zewnątrz, to nie włączona klimatyzacja, tylko polskie realia.
Ostatnim postem trochę zmyliłam Was. Moim miejscem wypoczynku nie były Włochy, a kraj pachnący oreganem, czyli Grecja. Dokładnie piękna wyspa Kreta. Zanim zdołam wszystko uporządkować, wrzucam kilka pocztówek z tego uroczego miejsca. Przywiozłam oczywiście obiecane drobiazgi na candy i postaram się szybko je sfotografować i obdarzyć nimi chętnych:)

Szukanie niezwykłych, niesztampowych miejsc wcale nie jest tutaj takie trudne. Wystarczy zaopatrzyć się w duży kapelusz, dobry krem z filtrem i aparat, aby takie obrazy łapać i łapać. Klasyczne greckie krzesełka, osławione przez Van Gogha, spotyka się tutaj na każdym kroku. Mnie oczarowało cmentarzysko starych krzeseł. Mimo ogromnego skwaru z ogromną radością spacerowałam po ciasnych zaułkach, aby zasmakować "prawdziwego" życia Greków. Jestem tak naładowana obrazami, że jeszcze nieraz pomęczę Was takimi widokami.
Teraz pędzę nadrabiać zaległości blogowe i mailowe. Tyle się u Was dzieje...