Nowe balerinki śmiało mogłabym nazwać "sikoreczkami", a broszkę "rudzikiem". Inspiracją do ich powstania były piękne kubeczki właśnie z wizerunkami tych ptaków. Są soczyste i radosne, takie jak otaczająca nas zewsząd natura. Niestety nie dane mi jest się nacieszyć w pełni bujną przyrodą na łonie natury, dlatego szukam jej substytutów. Majowy weekend jaki był, to wiadomo. W jeden dzień udało nam się urządzić towarzyskiego grilla w Zielonej Chatce, ale pobyt przypominał raczej festiwal w Woodstock skąpany w błocie. Na tyłach stodoły plantujemy ziemię, aby zapaleni sportowcy nie dewastowali Matki Natury koło obejścia i mieli swoje "boisko" do wyżycia się. Wszystko jednak stanęło w miejscu i błota mamy po kolana. Nie muszę chyba mówić, kto miał z tego faktu największą frajdę. Dzieci taplały się na całego! Oblepieni błotem wpadali prosto do stodoły pełnej siana, tym samym mieliśmy niezłą trzódkę chlewną;))) Następny weekend zapowiadają słoneczny, więc mam nadzieję na mały "romans" z czarną glebą, ale i na zorganizowanie urodzinowego przyjęcia.
Do następnego moi Drodzy!!!
P.S. Właśnie kupiliśmy "NOWY" stół do kuchni. Będzie ecru, a krzesła pastelowe. Oj nudzi mi się bardzo... A w czerwcu czeka nas remont i dużo metamorfoz naszego mieszkanka:)