Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłka. Pokaż wszystkie posty

29 stycznia 2012

Podwieczorek

Po pysznym kurczaku przyszła pora na podwieczorek. Dzisiaj PIECZONE JABŁKA. Zainspirowana tym przepisem postanowiłam zrobić własną wersję. Ścięłam około 1 centymetrową warstwę z jabłka, a następnie łyżeczką do grejpfruta wykroiłam ogryzek, a pozostałą część miąższu przełożyłam do rondelka. W ten sposób przygotowałam 6 jabłek. Do jabłkowej masy dodałam 1 łyżkę wody, 3 łyżeczki brązowego cukru i łyżeczkę cynamonu. Całość dusiłam na małym ogniu przez 15 minut, aż sok odparował, a jabłka zmiękły. Piekarnik włączyłam wcześniej na 180C i wzięłam się za robienie kruchego ciasta. Wystarczy 1/2 porcji, ale ja zrobiłam z całości i resztę zamroziłam, niech czeka na walentynkową tartę limonkową:).
Na kruche ciasto potrzebujemy:

* 125 g masła o temperaturze pokojowej
* 90 g cukru pudru
*1 duże jajko
*250 g mąki pszennej
*szczypta soli

Składniki zagnieść i włożyć kulkę ciasta na chwilę do lodówki. Rozwałkować na grubość 0, 5 cm i wykrawać kształt, aby wielkością przykrył jabłko. Środek wyciąć mniejszą foremką. Jest to konieczne, ponieważ jabłko puści sok i zacznie się wytwarzać para. Piec 20-30 minut w temp. 180C pod kontrolą. podawać lekko przestudzone z kleksem bitej śmietany.




16 stycznia 2011

Design food

Oglądnęłam ostatnio w Kuchni TV dokument pt "Design food" i może nie tyle zaskoczyło mnie to, co tam pokazali, co uświadomienie sobie, że sama ulegam wizualnemu zauroczeniu podczas wyboru jedzenia. Prace nad kształtem nowego produktu trwają podobno 2 lata, a nad smakiem pół roku. Gdy kształt zostanie zaprojektowany testerzy zastanawiają się jak on może smakować. Biorą pod uwagę min. kolor. Jeśli jest czerwony, to pewnie musi być słodki, czarny - kwaśny(?). Na przykład ser cheddar barwi się sokiem z marchwi, aby wyglądał na tłuściejszy... Gdy już zadziałał zmysł wzroku, czas na zapach. Tym zajmują się nie kto inni jak chemicy - perfumiarze (tzw. "nosy"). A co ze słuchem? Tutaj do głosu dochodzą specjaliści od efektów specjalnych. Ciastka, płatki kukurydziane, chipsy muszą chrupać, bo inaczej pomyślimy, że są nieświeże.
Wreszcie dochodzimy do smaku. Zależy on od konsystencji. Im bardziej zróżnicowana, tym ciekawszy smak.

Osobiście nie cierpię papkowatych dań. Nawet risotto potrafi mnie zemdlić... a placki po węgiersku zamawiam zawsze tak, aby placki i sos były podane oddzielnie. Tylko raz mi się zdarzyło, że kelnerka uznała, że tak się nie da;). Zozmemlane danie nie przejdzie mi przez usta!

Jest jeszcze jeden ważny aspekt, poruszony w filmie - funkcjonalność jedzenia. Ponieważ jesteśmy społeczeństwem mobilnym, produkty żywnościowe muszą być przystosowane do życia w ruchu. Jedzenie musi być praktyczne - plasterek wędliny ma się mieścić równiutko w bułce!

A jak to działa na nas w praktyce? Dlaczego ludzie, którzy nie jedzą ryb, zajadają się paluszkami rybnymi, albo dzieci nie mogące patrzeć na pomidora zajadają się ketchupem??? No dlaczego?


Co wpłynęło na wybór tego przepisu? Oczywiście aspekt wizualny! A ponieważ kocham jabłka pod każdą postacią nie mogłam sobie odmówić, aby go nie wypróbować. Przepis pochodzi z tej strony . Wystarczy włączyć tłumacza, albo skorzystać z wersji angielskiej. Moja tutaj mała uwaga, aby kontrolować dodawanie wody, ponieważ w przepisie jest jej dosyć dużo, a ciasto nie może być zbyt luźne. Poza tym rodzinka była zachwycona "jabłuszkami". Zjedli je nie tylko oczami...




4 listopada 2010

Złociście



Zanim wprowadzę zimne szarości do swojego salonu, ogrzeję się w w blasku złocistych rudości. Pamiętacie cudowne kruche jabłuszka u Ushii? Dzięki uprzejmości naszej Czarodziejki mam i ja super foremkę do wycinania tych cudeniek. Świetnie im na paterce, którą zakupiłam u Mimi.
A poduchy wygrzebałam z szafy i już coś się dzieje innego. Pokazywałam je już w poście I przyplątała się jesień. Cięgle czeka mnie sprzątanie tarasu... Nie lubię tego. Są to te ujemne strony posiadania kawałka zieleni;)


INSPIRACJA KOLORYSTYCZNA

2 października 2010

Jesienne wypieki

Kruche, "liściane" ciasteczka i babeczki z jabłkami mają stanowić małą osłodę na jesienne smutasy. Ale nie jest źle, weekend zapowiada się bezdeszczowy, może uda się jutro gdzieś w plener wyskoczyć? Korzystajmy z pogody, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie kolejny dzień. Pamiętacie jak w tamtym roku na początku października spadł śnieg? Brrr, jeszcze nie czas na śnieżny puch!




Miłego, słonecznego weekendu Wam życzę!

12 sierpnia 2010

Aromatyczne chutney z cukinii i papierówek

O tak, aromatycznie i egzotycznie było u mnie dzisiaj. Ucierałam w moździerzu przyprawy i delektowałam się dalekowschodnimi zapachami. A to wszystko za sprawą chutney, które zachciało mi się robić. Kto lubi kuchnię indyjską, mocno zaprawioną curry, temu moja propozycja przypadnie do gustu. Potrzebujemy :
  • 2 kg wypestkowanej i pokrojonej w kostkę cukinii
  • 1 kg obranych i pokrojonych w kostkę jabłek (u mnie papierówki)
  • 1 cebula drobno posiekana
  • 1 papryczka chilli wypestkowana i drobno posiekana
  • 150 g cukru brązowego
  • 150 ml octu jabłkowego
  • 1 łyżeczka ziela angielskiego
  • 1 łyżeczka goździków
  • 1 łyżeczka kardamonu
  • 2 łyżeczki curry
  • 1 łyżeczka świeżo startego imbiru
  • 1 łyżka soli
  • 1/2 łyżeczki pieprzu czerwonego
  • 1/2 łyżeczki szafranu
  • 100 g śliwek suszonych ( najlepiej nie węgierek)
  • 100g rodzynek
Ziarniste przyprawy utrzeć w moździerzu. Cukinię. jabłka, cebulę i wszystkie przyprawy wrzucić do dużego garnka. Dodać ocet jabłkowy i brązowy cukier. Gotować na dużym ogniu przez chwilę, aż całość puści sok, ciągle mieszając. Skręcić na mniejszy ogień i gotować ok. 40 min., do momentu aż stwierdzimy, że konsystencja nas zadowala. Gorące chutney przełożyć do wyparzonych słoików, zakręcić i obrócić do góry dnem.

Z tych proporcji wyszły mi ponad 4 słoiki 0.5 litrowe. Z porcji, która nie zmieściła się do słoików zrobiłam pyszne danie z piersi kurczaka i ryżu.
Chutnej robi się błyskawicznie. Niech nie przeraża Was ilość użytych przypraw. Jeśli lubimy mniej aromatyczne, po prostu zmniejszmy proporcje. Jedno jest pewne 4 obiady do końca roku mam z głowy;). Powyższy przepis to moja wariacja na temat chutney. Inspirowałam się kilkoma przepisami i stworzyłam własny. Jest idealny!


Papierówki zostały obsmażone w towarzystwie cynamonu i czekają aż zagoszczą na kruchym cieście. Takie jabłka u mnie nigdy się nie zmarnują. Wykorzystuję je do naleśników (uwielbia je Wiktorek), szarlotki i kruchych babeczek.



***
Oczywiście należą się Wam podziękowania za propozycje na cukinię, które zapisałyście w komentarzach i wysłałyście mi na maila. Nie omieszkam spróbować następnym razem:).
Tymczasem lecę spać, ponieważ jutro 4.00 pobudka i w drogę!
Życzę Wam wspaniałego wypoczynku w ten słoneczny weekend!

28 marca 2010

Babeczki do koszyczka:)

Kruche babeczki z nadzieniem jabłkowym, zwane u nas "szarlotkami" robią ogromną furorę. Robię je z dwóch porcji, jedna dla nas, druga dla rodziców (piętro niżej:). I znów się okazało, że za mało... Ich wielkim fanem jest Wiktorek, któremu muszę wydzielać, aby się dziecko nie pochorowało;). Można je przygotować wcześniej, ponieważ kruche ciasto tylko zyskuje z czasem.




Kruche babeczki
ze smażonymi jabłkami

(przepis na 16 sztuk)

Na kruche ciasto potrzebujemy:

* 125 g masła o temperaturze pokojowej
* 90 g cukru pudru
*1 duże jajko
*250 g mąki pszennej
*szczypta soli

(przepis pochodzi od Agaty)

*Mikserem ucieramy masło z cukrem na gładko. Dodajemy jajko i miksujemy ok. 30 sekund. Następnie wsypujemy mąkę ze szczyptą soli. Mieszamy do momentu, aż z ciasta uformuje się kula. Nie za długo, aby ciasto nie było za twarde. Kulę ciasta wkładamy do woreczka foliowego i chłodzimy w lodówce 30 min.
*Po wyjęciu ciasto rozwałkowujemy niezbyt cienko. Szklanką do whisky:) wykrawamy 16 kółek i tyle samo zwykłą szklanką. Musi być różnica w średnicy ok 0,5 cm.
*Metalowe foremki natłuszczamy i wkładamy do nich większe kółka z kruchego ciasta. wylepiamy nim spód i brzegi. Nakłuwamy widelcem. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 C i podpiekamy, aby się spody lekko zarumieniły. Nie podaję tu czasu, trzeba po prostu pilnować;) Na podpieczony spód nakładamy masę z jabłek ( u mnie były to smażone jabłka ze słoika, które robiłam jesienią). Na wierzch kładziemy mniejsze kółka z ciasta i lekko dociskamy brzegi. Nakłuwamy 2 razy widelcem. Temperaturę obniżamy do 180 C i pieczemy do zrumienienia. Niestety znów musimy pilnować:)
* Babeczki odstawiamy do wystygnięcia (u mnie się to rzadko udaje:). Wyciągamy z foremek i posypujemy cukrem pudrem.


7 marca 2010

Zielone jabłuszko

Zielone jabłuszko zawsze kojarzyło mi się z luksusem i oszałamiającą świeżością! Pewnie niejedna z Was pamięta kultowy szampon o tym zapachu. Dzisiaj, gdy wydrążałam jabłka, jak bumerang wróciły wspomnienia z dawnych lat! Było to miłe uczucie:)

"Czy nie jest z nami, Polakami, tak, że zawsze tęsknimy za tym, co minęło? Że jest również tęsknota za czasem, gdy byliśmy młodzi. Wydaje nam się, że słońce świeciło goręcej, kwiaty były bardziej wonne, a ciastko słodsze, wydaje się, że "dawniej to były czasy".

Cytuję za Antonim Liberą

Pytanie tylko, czy ktoś z nas w tamtych czasach wiedział jak wygląda tytułowe zielone jabłuszko? Zawsze myślałam, że chodzi tu o niedojrzałe owoce;)


Dzisiejszy podwieczorek miał za zadanie wprowadzić do domu trochę świeżości i zieleni. W ruch poszły też zamrożone owoce lata - czerwone porzeczki. Na dno naczynia żaroodpornego wsypałam owoce i posypałam je obficie brązowym cukrem, Wydrążone jabłka wypełniłam farszem z orzechów, żurawin i miodu. Podczas pieczenia porzeczki z cukrem utworzyły syrop, którym polałam upieczone ( 40 min. w temp. 200C) owoce.


27 września 2009

Czym się kończy głodówka...


Po przebytej głodówce mój mąż postanowił sprawdzić się z drugiej strony, kulinarnej... Nie wiem czy się cieszyć, bo z jednej strony gotuje naprawdę świetnie, ale z drugiej, ma to zgubny wpływ na moją figurę no i na budżet domowy...
Dziś zaserwował wyjątkowe dwukolorowe cannelloni ze szpinakiem i ricottą oraz z mięsem mielonym. A ja popełniłam tartę jabłkową... No poszaleliśmy i tyle. Dobrze, że dzień zakończyliśmy spacerkiem po parku, gdzie bombardowani byliśmy z góry kasztanami i kupkami odlatujących ptaków (dostało się Wiktorkowi:). Ale nie o tym miałam...

Cannelloni z ricottą i szpinakiem

* sos beszamelowy
* sos pomidorowy
* 500 g świeżego szpinaku (lub 300g mrożonego)
*4 łyżki masła
* sól, pieprz
* 1 1/4 szkl. sera ricotta
* 3/4 szkl. tartego parmezanu
* 2 jajka
* 12 cannelloni

* sos pomidorowy - 6 dużych pomidorów - 2-3 łyżki oliwy - 2 ząbki czosnku - po szczypcie ziół : tymianek, majeranek, oregano, bazylia, rozmaryn - pól szklanki białego wytrawnego wina - cukier, sól, pieprz
Pomidory pozbawiamy skórki, następnie drobno kroimy. Na głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę i dodajemy pomidory. Chwilę podsmażamy i dodajemy posiekany czosnek oraz zestaw ziół. Dalej smażymy. Gdy pomidory już się rozpadną dodajemy białe wino i cukier (tak na wyczucie, do smaku). Dusimy całość, aż odparują płyny i sos zrobi się gęsty. doprawiamy solą i pieprzem.
Ten sos jest genialnym dodatkiem do pizzy!!! Robiony był już niejednokrotnie i zawsze kończyło się na tym, że przez próbowanie dziwnie się ulatniał ;)

* sos beszamelowy - 2 łyżki masła - 500 ml mleka - 1/2 szkl. mąki - sól, gałka muszkatołowa
Do rozpuszczonego masła dodajemy mleko i mąkę. Wszystko dokładnie mieszamy trzepaczką, aby nie było grudek. Dodać przyprawy i gotować jeszcze chwilę na niewielkim ogniu, aż sos zgęstnieje.

Szpinak ugotować w osolonej wodzie ( 3-4 minuty mrożony, 8-10 świeży). Odcedzić i drobno posiekać. Na patelnię wyłożyć połowę masła i szpinak. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Przełożyć do miski i dobrze wymieszać z ricottą, połową ilości parmezanu i jajkami.

Przygotować cannelloni. Podgotować rurki około 4 minut w osolonej wodzie, następnie przelać zimną wodą. Rozłożyć na talerzu, każdą osobno aby się nie posklejały.
Cannelloni z mięsem mielonym

* 2 łyżki oleju
* 1 cebula
* ząbek czosnku
*1/2 kg mielonego mięsa ( u mnie z indyka)
*1 szkl. bulionu
*2-3 łyżki koncentratu ( u nas mój wyrób )
* oregano, bazylia
*sól, pieprz

Podsmażyć na oleju posiekaną cebulę, następnie dodać mięso. Smażyć chwilę, następnie dodać zioła, zalać bulionem, wymieszać z koncentratem. Dusić na wolnym ogniu ok. 20 min. Pod koniec dodać czosnek.

Nadzienia przełożyć do woreczków foliowych, wyciąć mały otwór i napełnić rurki.

Naczynie żaroodporne wysmarować sosem beszamelowym i ułożyć pojedynczą warstwę cannelloni na przemian raz z farszem zielonym raz z czerwonym.

Całość posmarować najpierw sosem pomidorowym, później beszamelowym i posypać resztą parmezanu. Zapiekać 20 min. w 200C.
Smacznego!