Zauważyłam u siebie taką zależność, że im więcej mam obowiązków na głowie, tym bardziej potrafię się zorganizować. Przedświąteczne porządki w mieszkanku mam już za sobą (aż nie poznaję siebie;) i siłą rozpędu postanowiłam ogarnąć również Zieloną Chatkę. Po zimie nie wyglądała najlepiej. Rozpalanie w piecach powoduje, że pył z popiołu jest dosłownie wszędzie! Nie wspomnę o "czarnych odciskach" na białych meblach... Dlatego w sobotę podkasałam rękawy i działałam! Było pranie firanek w bali (Frania stoi w stodole i czeka na swoje "5 minut";), mycie okien, z których farba odłazi płatami i wietrzenie pościeli. Wietrzna pogoda sprzyjała odświeżeniu bielizny pościelowej. U naszych sąsiadów "letników" też zauważyłam już wiosenne poruszenie i pierzyny na płocie. Okazało się jednak, że oni nie mieli miłego przywitania sezonu... w pościel dostały się myszy i narobiły bałaganu, oj narobiły!
Grządki jeszcze muszą poczekać do następnego weekendu, wtedy do chaty wrócę po zmroku, aby zjeść zasłużoną kolację. Tym razem na wieczorną wieczerzę zaserwowaliśmy sobie mega kanapkę, na którą przepis znalazłam w jednym z numerów "Smaku". Razową bagietkę obłożyłam uduszonym szpinakiem w towarzystwie czosnku i gałki muszkatołowej, plasterkami awokado, a na wierzch położyłam jajka w koszulce. Było pysznie!
Nie wypoczęłam w ten weekend, ale czuję się zrealizowana;) Bardzo zależało mi, aby chatka była odświeżona na Majówkę. Wtedy mam kilka dni wolnego i będę się byczyć na całego!
Ściskam Was wiosennie!