22 kwietnia 2014

{Ach! Jak pieknie!}

Kto mieszka w mieście, to  może przegapić ten najpiękniejszy okres w roku. Kwitnących sadów nie uświadczysz w miejskiej dżungli, ale wystarczy pojechać za miasto i cieszyć oczy  łąkami umajonymi i jabłoniami zaróżowionymi! Wokół Zielonej Chatki owocowe drzewa kwitną jak szalone! Brzoskwinia, jabłoń, śliwa i grusza uginają się od pąków!  Jest po prostu przepięknie!

6 kwietnia 2014

{Im więcej na głowie...}

Zauważyłam u siebie taką zależność, że im więcej mam obowiązków na głowie, tym bardziej potrafię się zorganizować. Przedświąteczne porządki w mieszkanku mam już za sobą (aż nie poznaję siebie;) i siłą rozpędu postanowiłam ogarnąć również  Zieloną Chatkę. Po zimie nie wyglądała najlepiej. Rozpalanie w piecach powoduje, że pył z popiołu jest dosłownie wszędzie! Nie wspomnę o "czarnych odciskach" na białych meblach... Dlatego w sobotę podkasałam rękawy i działałam! Było pranie firanek w bali (Frania stoi w stodole i czeka na swoje "5 minut";), mycie okien, z których farba odłazi płatami i wietrzenie pościeli. Wietrzna pogoda sprzyjała odświeżeniu bielizny pościelowej. U naszych sąsiadów "letników" też zauważyłam już wiosenne poruszenie i pierzyny na płocie. Okazało się jednak, że  oni nie mieli miłego przywitania sezonu... w pościel dostały się myszy i narobiły bałaganu, oj narobiły! 
Grządki jeszcze muszą poczekać do następnego weekendu, wtedy do chaty wrócę po zmroku, aby zjeść zasłużoną kolację. Tym razem na wieczorną wieczerzę zaserwowaliśmy sobie mega kanapkę, na którą przepis znalazłam w jednym z numerów "Smaku". Razową bagietkę obłożyłam uduszonym szpinakiem w towarzystwie czosnku i gałki muszkatołowej, plasterkami awokado, a na wierzch położyłam jajka w koszulce. Było pysznie! 
Nie wypoczęłam w ten weekend, ale czuję się zrealizowana;) Bardzo zależało mi, aby chatka była odświeżona na Majówkę. Wtedy mam kilka dni wolnego i będę się byczyć na całego!

Ściskam Was wiosennie!

25 marca 2014

{Powoli przymierzam się...}

Posty dzień po dniu??? Rozpędziłam się na dobre! Dzień dłuższy, więc i ja mogę przed pracą chwycić za aparat i zrobić zdjęcie w niezłym świetle. Poza tym nie chciałabym, aby blog zarósł i zakopał się na samym końcu Waszych list.

Dzisiaj małe aranżacje z udziałem moich rękodzieł. Zapraszam do oglądania:)

24 marca 2014

Jadą, jadą, króliczki...

Najpierw pojawiła się drewniana bryczka z koniem, a zaraz potem pomysł, czemu nie wsadzić na nią kilka króliczków... Małe balerinki wyruszyły więc na tournee, może i do Was zawitają?

22 marca 2014

Retro rośliny


***
Dodane o 19.30


Sypialnia wcześnie rano


Retro rośliny, to moja nowa, całkiem młoda miłość. Do tej pory potrafiłam wykończyć nawet najbardziej wytrzymałego kwiatka. Wyjątek stanowi drzewko szczęścia, które podarowała mi babcia i o którym pisałam TUTAJ. Gdy trafiłam na książkę Hansa Blomquista "The natural home", po prostu oszalałam na ich punkcie! Ten fotograf, znany również z sesji dla H&M Home, cudownie potrafi łączyć "żywe zielone" z przedmiotami vintage. Postanowiłam, że ja też tak chcę;))). Zdobycie zwykłej anginki, czy asparagusa graniczyło jednak z cudem. W kwiaciarniach ich nie uświadczysz, ale jak poprosisz jakąś miłą panią kwiaciarkę, to może znajdzie dla Ciebie upragnioną roślinę? Mnie się udało. Zauważyłam jednak, że z "doniczkowcami" nie można przesadzić. Zabierają bardzo  dużo światła i przestrzeni! Nie będzie więc oranżerii. Na razie bluszcz i asparagusy odwzajemniają moją miłość i rosną jak szalone!

W następnym poście (mam nadzieję, że nie za miesiąc;) pokażę nowe kosze na szafie w sypialni. Na ostatnim zdjęciu klimat dzisiejszego poranka:)

Miłej niedzieli moje Drogie!