1 maja 2015

*10 kadrów

 Dzisiaj dzień wolny od pracy(;), więc byczę się w domu. W ramach relaksu przed niedzielną Komunią Świętą Milenki latam z aparatem po całym domu. W *10 kadrach zmieściłam dla Was salon, kuchnię i sypialnię. Łazienka wciąż przed metamorfozą. Farba zakupiona, tylko zakasać rękawy! Zapraszam do siebie:)


19 kwietnia 2015

*Balerinki domowe

Oj dawno ich nie szyłam... Aż wreszcie trafiłam na cudny materiał w stylu mozaikowym i przepadłam! Nowe *baleriny domowe już testuję na własnych stopach:)
Dostępne są w DE LA LUCA


18 kwietnia 2015

*Pod 5tką nowości

Nie ma nic przyjemniejszego w pracy, gdy masz do czynienia z powiewem świeżości. Pisałam Wam już, jak mnie inspirują nowości. Gdy zamawiam towar do Galerii, to zazwyczaj mam wstępnie skrojoną wizję wystawy. Tak było i tym razem. Kawiarki, klasyczne filiżanki do mocca i espresso, oraz albumy Be Coffee Style ułożyły się w zgrabną stylistyczną całość. Uwielbiam chwile, gdy widzę przyklejone do szyby nosy ( mam na to ODBITE dowody;), spojrzenia z ukrycia (może konkurencja, a może ktoś nieśmiały?), rzut okiem stałych klientek, które wyłapują każdą nowinkę, lub zwyczajne zaskoczenie...


14 kwietnia 2015

*Powrót do korzeni

Kto zna choć trochę moje początki przygody z szyciem pewnie zauważy, że *wróciłam do korzeni. Nie sposób mi się odciąć od koronkowego detalu. Zawsze go gdzieś przemycę. Niejednokrotnie próbowałam czegoś nowego, ale zawsze musiało to coś nosić moje piętno - ażurowy szczegół. Zatem nie uciekam już więcej, a nawet podkreślam go, jako mój znak firmowy;)))
Po świętach w Cukierni raczej bezruch. Wyjadanie zapasów, zwyczajne przejedzenie, czy też postanowienia dietetyczne sprawiły, że ludzi jakby mniej, ale... U mnie nigdy nie ma pustych przebiegów! Maszyna huczy, że aż miło i powstają nowe projekty. Powróciłam też do szycia balerinek domowych. Już niedługo pokażę, co wymodziłam.


13 kwietnia 2015

*W oczach rośnie

W przypływie weny, wzięłam się za porządki w szafie Wiktora.  Synuś *rośnie mi w oczach, a nawet zaryzykuję stwierdzenie, że nie ogarniam tego! Przecież tą koszulę w biało-czarną kratkę kupiłam mu zaledwie 2 miesiące temu i już rękaw krótki... Zatem segregujemy na kupki!
  • Kupka nr 1 - kosz
  • Kupka nr 2 - strych (może komuś się przyda)
  • Kupka nr 3 - jeszcze ja w tym oblecę "po domu". Mój Gero jak usłyszał hasło "po domu", to zaczął trząść się ze śmiechu, że niby czytał ostatnio o tym jakże polskim zjawisku modowym. I z czego tu się tak chichrać. Kto nie marzy o tym, aby po przyjściu z pracy wskoczyć w wyświechtane drechy, rozciągniętą bluzę, czy rozchłestany t-shirt? 
  • Kupka nr 4 - do szkoły i wyjściówki. Chyba rzeczywiście mam pokoleniowo zakorzeniony zwyczaj segregacji odzieży. Robiła tak moja babcia ("ubrania do kościoła"), moja mama (do dzisiaj ma "kościółkowe" buty w pudełkach ubrane tylko raz) i robię tak ja, choć już nie dzielę na "kościółkowe";)
  • Kupka nr 5 - na trening i rower
  • Kupka nr 6 - do Chatki. Powiem Wam, że ta kupka jest bardzo istotna. W jej skład wchodzą rzeczy, które moja babcia nazwałaby pewnie "w pole". Gdy zapraszamy dzieci naszych znajomych do Zielonej zawsze zaznaczam, aby nie dawać dzieciom "porządnych" ubrań, tylko takie, których nie będzie żal wyrzucić po powrocie;)))
I tym sposobem pozbyłam się połowy ubrań z szafy Wiktora. Czas ogarnąć szafę  Mili...