16 grudnia 2014

Zanim rozbłyśnie...

https://www.facebook.com/delaluca.delaluca
Ależ mnie nosi ostatnio! Nawet limit postów wyczerpałam chyba w kilka dni na cały rok;))) Polatałam po domu i porozwieszałam dyskretnie "małe" dekoracje. Brakuje jeszcze zieleni jodełki i tej najważniejszej - choinki. W tym roku będzie skromniejsza niż TA, ponieważ  miejsca mniej za sprawą regału na książki. Mam za to przecudnej urody kosz druciany. Nie jest jeszcze mój, ale pracuję nad tym;))) Gero pożyczył dymion na wino od kolegi, a ja od razu zakosiłam mu to śliczne wdzianko. W koszu będzie stała właśnie choinka. A co nowego? W oknie zawisły drewniane skarpety przyozdobione futerkiem i wreszcie doczekałam się zawieszenia ramek nad sofą. I poroża, których ostatnio u nas sporo się przewinęło. Te nad komodą jednak najładniejsze:)

Lecę do pracy, bo znów się spóźnię;)))
Miłego dnia!!!

14 grudnia 2014

Pokój mojego nastolatka bez aranżacji - live;)))

Wiktor właśnie poszedł na zawody z judo, a ja postanowiłam wreszcie zrobić u niego w pokoju kilka zdjęć. Dostałam jednak ostrzeżenie - "Mamo proszę, NIC mi  nie zmieniaj!!!" Schowałam tylko pudełko chusteczek higienicznych, które stało na komodzie i przystąpiłam do dzieła. Jest to jedyne pomieszczenie w naszym domu, w którym panuje porządek, bez względu na porę dnia i nocy. Nie wiem, po kim moje dziecko to ma, bo na pewno nie po mnie;))) Po Gero? No zdarza mu się;D Ale pewnie umysły ścisłe tak mają, a artystyczne "kochają" nieład -> patrz ja i moja Mila;)))

Pokój Wiktorka powstał w dużej mierze z mebli z odzysku. Komoda była kiedyś u nas w sypialni a regały stały w salonie. Łóżko kupione na gratach za bezcen, a szafa przerobiona została z szafki pracowniczej. Zyskały tylko nowy kolor i nowe uchwyty. Lampy (sufitowa i na komodzie) i literka "Z" na parapecie to prezenty od wujka Zorkiego. Nad komodą Gero zrobił półeczkę na ludziki lego. Jest  to zeszłoroczny prezent "mikołajkowy". Tata "rzeźbił" całą noc, aby niespodzianka była gotowa na rano;) Na biurku stoi mała zielona roślinka, którą Wiktor wynosi na noc do innego pokoju. Uważa, że zabierze mu tlen podczas snu (ostatnio przerabiał na przyrodzie;)))). Nie będę się kłócić:P
https://www.facebook.com/delaluca.delaluca


13 grudnia 2014

W grudniu, po południu...

Dzisiejsze popołudnie spędziliśmy w chacie. Wiedziałam, że to nasz ostatni pobyt przed świętami, więc trzeba było ogarnąć co nieco. Nie ma świątecznych akcentów, ponieważ bardziej zależało mi na neutralnym, zimowym wystroju. Wszelkie "kolory" schowałam w kufrze, a w izbie zagościły kolory natury z "miodowym" w roli głównej. Prym wiedzie piec, o którym chciałabym rzec też słówko. Oglądamy z mamą najnowszy numer (styczeń 2015) "Werandy Country" i trafiamy na artykuł o piecach kaflowych. Zachwycamy się pierwszymi dwoma stronami artykułu, które pokazują piece niemalże "królewskie"! Cudowne kafle, piękne korony - bajka! Kpię sobie od razu, że nasz odrapaniec w izbie to ma dopiero "królewski" look! Odpadające spoiwa, każdy kafel z innej parady... A tu nagle przekręcamy kartkę na drugą stronę i CO WIDZIMY??? Nasz chatkowy piec! No kwiczymy niemiłosiernie i pokładamy się ze śmiechu!!! To nie możliwe! Taki zbieg okoliczności;) Oczywiście to zdjęcie powstało już jakiś czas temu i było częścią sesji w wykonaniu Anety Tryczyńskiej dla "Werandy Country" właśnie. Niemniej jednak  obecność naszego pieca w tak zacnym towarzystwie bardzo nas ucieszyła:)
https://www.facebook.com/delaluca.delaluca

9 grudnia 2014

Klimatycznie

Kochani! Na początku bardzo, ale to bardzo dziękuję w imieniu moim i Gera za tyle cudownych słów pod adresem {Wagonika}. Odpisałam na wszystkie komentarze, choć z opóźnieniem;) Muszę powiedzieć, że w ten weekend mieliśmy cudownych gości i wagonik przeszedł testy. Podobno jest lepszy niż Hilton;) Część wieczoru też w nim spędziliśmy obalając wino Dignać przeznaczone na "specjalną okazję" i właśnie to była ta okazja! Ranek po długiej nocy przywitał nas mgliście, co wcale nie przeszkadzało, abyśmy ruszyli w teren. Mamy obok Chatki takie klimatyczne "chaszcze", które mogą robić za tło filmów Larsa von Triera... Dlatego i my ruszyliśmy na łowy mrocznych klimatów... Gdy na dworze było szaro i mgliście w izbie buchały piece i sączyło się światło kryształowej babcinej lampki. Tak miło było nigdzie się nie spieszyć i być razem!

https://www.facebook.com/delaluca.delaluca

30 listopada 2014

{Gościnny} zwany pieszczotliwie {Wagonikiem}



{ARCHIWUM}


Mimo natłoku zajęć, ten weekend spędziliśmy w Zielonej Chatce. Motywacja, aby zostawić wszystko, była tym większa, że czekało nas urządzanie Pokoju Gościnnego. Biała kartka do zarysowania okazała się bardzo wdzięcznym materiałem. Pobielone drewniane ściany są cudownym tłem dla każdej dekoracji. 
"Ławeczka" po prawej stronie była nieco wymuszonym tworem przez istniejący już betonowy murek, który nie dało się usunąć. Obudowanie go było świetnym pomysłem. W tak wąskim pomieszczeniu trzeba się ograniczać z meblami, dlatego murek idealnie się sprawdza jako półka, stolik i ławeczka do przycupnięcia;). Pokój powstał w dawnej komórce-drewutni. Jest długi i wąski, a my chcieliśmy koniecznie zrobić z niego pokój gościnny. Miejsca na 2 łoża brak, ale wpadło mi w oko rozkładane łóżko z Jyska, które zrobili chyba dla nas na wymiar;))) Rozkłada się właśnie na całą szerokość wagonika. Dlaczego wagonik? Ponieważ długi jest jak wagon i wąski jak przedział sypialny;))) Gero dał czadu z  tym gościnnym! Nie mogłam sobie wymarzyć piękniejszego. Siedzieliśmy w nim do późnej nocy i cieszyliśmy się jak dzieci. Było cieplutko i przytulnie. Piecyk gazowy na ścianie (niewidoczny) sprawdza się znakomicie. Wkrótce pokażę Wam, jak zaaranżowałam kącik przy drzwiach. Musi tam był miejsce na poranną toaletę i mała komódka mogąca zmieścić rzeczy Naszych Gości. A na nich czekamy najbardziej:)))