6 listopada 2012

Obróbka ręczna









Dzisiaj trochę ostatniego rękodzieła z gatunku "Obróbka ręczna".  Powstały nowe m i s i o w e poduszki (chłopczyk i dziewczynka) i minimalistyczne balerinki z guziczkiem. Nazwałam je M&M- od minimalistycznych marine;). Widzę, że czerwień wkrada się do mnie i zwiastuje, że czas zabrać się za świąteczne ozdoby. Przyznam szczerze, że trochę mnie przeraża to wybieganie do przodu, ten falstart przedświąteczny. W marketach ozdoby choinkowe pojawiły się na długo przed 1 listopada, a stacje radiowe na razie nieśmiało (ale jednak) po pierwszych śniegach  karmią nas "Jingle Bells" i "Last Christmas"... Szaleństwo! Dać się ponieść?

47 komentarzy:

  1. z takim talentem Twoje ozdoby na pewno będą wyjątkowe!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak mnie korcą te balerinki:):):):):):):):) One są np. do kupienia? Są boskie i chętnie bym pomykała w takich po swoim wiejskim domku:) Blog ten uwielbiam, za szycie poduch się zabieram już baarrdddzzooo długo i się zabrac nie mogę:( a też są rewelacyjne!!! Czekam na znak w sprawie balerinek. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. witaj Llooka:)
    ale cuda obrobiłaś:)))
    najbardzie podoba mi się poducha z misiami, choć dobrze wiesz , że na punkcie Twoich balerinek mam hopla:D te z małym guziczkiem wyglądają bardzo ładnie! i tak inaczej...
    ja osobiście nie jestem za marketingową pułapką świąteczną jaką sprawiają nam media... ale jeśli chodzi o wszelkie ręczne robótki to czemu by nie? przecież trzeba troszkę czasu, aby powstały takie cuda!:)))
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Baleriny - cudne, jak zawsze! Doskonałe te tasiemki...skąd się takie bierze?
    A w kwestii świąt - zdecydowanie, dać się ponieść!!! Ja w tym roku wystartowałam we wrześniu, a co;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mówi się, że im dłużej sie na coś czeka, tym większa potem radość. Jeśli więc świąt będziemy wyczekiwać z dwumiesięcznym wyprzedzeniem, to może będą jeszcze bardziej radosne... Misiowe poduchy - super!
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle zachwycające rzeczy , te balerinki minimalistyczne o iście Mimowe ;))
    ja ostatnio testuje filmy świąteczne coby rodzinie puścić na Świeta, więc najpierw sama oglądam, ale nastrój jeszcze mam mało świąteczny chociaż ozdoby warto zaczynać robić:))
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię tej świątecznej atmosfery " na zapas", czy najzwyczajniej w świecie nie moglibyśmy zaczynać w grudniu ( co innego wiadomo z prezentami pod choinkę wykonanymi ręcznie - z tymi trzeba zacząć trochę wcześniej:)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie myślałam, żeby o tym grubo przed- przedświątecznym szaleństwie u siebie napisać. Ledwo 1 listopada minie, a nas już bombardują bombkami i amerykańskimi kolędami. Nie dawaj się - będzie nas już dwie!
    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja osobiście lubię ten czas przedświąteczny (nie mylić z przedświątecznym szaleństwem zakupowym)Same święta nie są już dla mnie tak magiczne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczności..ja tam lubię ten przedświąteczny klimat nawet Last Christmas i Kevina:)A najśmieszniejsze jets to-mimo, że zaczynam wcześniej przygotowania to i tak w wigilie biegam za czymś!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne prace, aranżacje i profesjonalne zdjęcia. Pieknie tu bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  12. aaa co tam, skoro to takie przyjemne..krzywdy się nikomu nie robi :}
    balerinki cudne i te misiaki skradły moje serce

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne prace ! Chyba nie długo się skusze na te balerinki ;)))
    A co do przed świątecznego 'szału' jestem całkowicie przeciw... Sama się jeszcze nie mogę zebrać do ozdób. Zdecydowanie za szybko... ale z drugiej strony czas mija jak szalony więc może już powinnam ;)

    pozdrawiam,
    Mika <3

    OdpowiedzUsuń
  14. przepiękne rzeczy :) gratuluję pomysłów!

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna obróbka ręczna ;))))))
    Ja po cichu się już szykuję do świąt. To pozwala polubić tę porę roku, takie obmyślanie, powolne szykowanie...lubię to. Potem zaczyna się w grudniu szaleństwo, sklepy, media...a ja na spokojnie, wiem czego chcę, nie ulegam nagonce, bo plan już dobrze przemyślany;)) ale co przygotuję, to do pudła, żeby tak jak piszesz, nie zrobić falstartu i żeby święta pozostały wyjątkowe. Dopiero Adwent jest takim początkiem, kiedy cokolwiek się w domu pokazuje. A bombeczki dopiero w ostatnim tygodniu:))
    ściski***

    OdpowiedzUsuń
  16. Daj się ponieść ale w granicach rozsądku! Inspiracje jak najbardziej wskazane:)
    Podusie misiowe bardzo przyjemne, takie do misiania:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeśli czerwienie mają być w takiej wersji, to jak najbardziej już teraz:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Karolinko-bardzo ładne rzeczy szyjesz ,bardzo mi sie podobają a takich ładnych i zgrabnych kwiatków to nie widziałam nigdzie prócz twego bloga.
    A co do atmosfery przedświatecznej już w listopadzie...rób ,jak Ci w sercu gra i tak własnie będzie najlepiej.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Karolinko! Misiaki są bosskie! Ach mieć taka podusię!
    Jeśli tylko czujesz nastrój świąteczny, to działaj w tym względzie, bo na pewno cuda wyczarujesz.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  20. ta podusia ze sznurkami.. 2 dni temu zrobiłam prawie identyczną. ten sam materiał.. tylko mniejsze kółeczko jest czerwone w białe groszki i uzyłam czerwonego sznurka !! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajniuchne! święta, rzeczywiście tuż tuż, zwłaszcza, że czas tak szybko leci....

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja jeszcze się nie poddaję, nawet w projektach zawodowych. Nie chcę sobie psuć atmosfery Świąt.
    Czerwień jest bardzo uniwersalna, a mnie bardziej kojarzy się z letnim domkiem (o, na przykład z zieloną chatką).
    Misiaki cudne, a balerinkami zachwycam się wciąż i nadal żałuję, że nie mogę biegać w takich zupełnie płaskich kapciach, bo już dawno zafundowałabym sobie jedną parkę u Ciebie.

    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja jeszcze troche chce pobyć w jesieni, nawet jak pluchowata. Święta lubie w grudniu. Ten klimat w marketach psuje mi oczekiwanie.
    Podusie przesłodkie,a balerinki - jestem ich fanką :-)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  24. Poducha w serducha-piękna!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziś 6 listopada... za miesiąc Mikołajki ;) w PL (w NO nie ma :P )
    więc cóż 4 tygodnie minie tak szybko... ;) widzę po Anielce jak szybko miesiące mi uciekają :P Dlatego ludzie którzy handlują czymkolwiek wprowadzają nastrój świąteczny w swoich sklepach - by móc sprzedać więcej i zarobić...
    A do świąt niecałe 2 miesiące - gdy chcemy wykonać ręcznie wiele rzeczy - ozdoby choćby - to już czas zaczynać ;)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Oj jak mi się te balerinki podobają! Masz rację, że sklepy karmią nas świątecznym komercyjnym bublem na długo przed świętami!
    buzi:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Elementy klimatów świątecznych, tworzone w zaciszu naszych pracowni już teraz, nie można chyba zaliczać do falstartów. Przecież nie wszytko można na ostatnią chwilę...szczególnie jak się chce też nacieszyć przeżywaniem tych pięknych świąt.
    ...więc spokojnie twórz świątecznie i się chwal, bo i ja jestem ciekawa ;)
    Misiowe poduchy wyjątkowo słodkie.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Śliczne pudusie, i kwiatkowe i misiowe. Ja jak zaraz nie zacznę, to nic świątecznego nie wyhaftuję:) Ale co tam, w końcu nie muszę;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zapraszam po wyróżnienie. http://kwiatyzbibulyinietylko.blogspot.com/2012/11/wyroznienie-liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  30. Karolino, gdy tylko zobaczyłam misie od razu miałam ochotę zanucić ,,pora na dobranoc , bo już księżyc świeci...,,
    Pozdrawiam i zmykam nadrobić zaległości na Twoim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  31. Wszystko piękne, ale nie dawaj się jeszcze ponieść, przecież jesień mamy piękną:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bardzo spodobały mi się balerinki ;)

      Usuń
  32. Tak! Dać sie ponieść! To najpiękniejszy czas- adwent i Boże Narodzenie... Pozdrawiam serdecznie;-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jak zawsze piękne rzeczy......
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  34. Strasznie lubię te twoje poduchowe kwiatki:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Piekne sa te balerynki..uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  36. matko jakaś Ty zdolna! Podziwiam i tu i w prasie! Jestem pod wielkim wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Piękne ... wszystko piękne :)
    Będę tu często zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Poduchy jak z bajki o Uszatku-cudne!

    OdpowiedzUsuń
  39. Te wnętrza są jak z bajki, dosłownie. Nieprawdopodobne:)

    OdpowiedzUsuń
  40. To niesamowite! Z pół roku temu, albo i więcej dodałam Pani bloga do zakładek z zamiarem przejrzenia tych cudownych rzeczy przy odrobinie czasu i w internecie ze stałym łączem. Zasiadłam dziś do komputera, patrzę, a tutaj te same cuda co w Weranda Country, którą kupuje regularnie!!! Szukam, sprawdzam i to Pani! Niesamowite :) Gratuluję wszystkich tych wspaniałości :):) Są śliczne i bardzo charakterystyczne, od trazu skojarzyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Karolinka - toć to uszatki cudne!!! :):) SUPER! :)
    Co do samych Świąt - falstartów przed 1 listopada nie znoszę.
    Przygotowania zacynamy w domu po Mikołajkach,wtedy pojawiaja się np. gałązki igliwia w wazonach, ale kolor czerwony wprowadzam juz zawsze w listopadzie, malutkimi kroczkami:)
    Bardzo serdecznie Cię wyściskuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Piękne są Twoje balerinki :-) Mają taki ładny kształt. Cały rok chodzę po domu boso, ale sezon sprzyja odziewaniu stóp, więc również uszyłam sobie własne baletki. To na razie prototyp, ale już mi dobrze służą :-)

    OdpowiedzUsuń
  43. Świetnie szyjesz - fajne są Twoje wyroby. Tabliczka ekstra, są zakłady pracy gdzie nadal funkcjonują.

    OdpowiedzUsuń