***
Dodane o 19.30
Sypialnia wcześnie rano |
Retro rośliny, to moja nowa, całkiem młoda miłość. Do tej pory potrafiłam wykończyć nawet najbardziej wytrzymałego kwiatka. Wyjątek stanowi drzewko szczęścia, które podarowała mi babcia i o którym pisałam TUTAJ. Gdy trafiłam na książkę Hansa Blomquista "The natural home", po prostu oszalałam na ich punkcie! Ten fotograf, znany również z sesji dla H&M Home, cudownie potrafi łączyć "żywe zielone" z przedmiotami vintage. Postanowiłam, że ja też tak chcę;))). Zdobycie zwykłej anginki, czy asparagusa graniczyło jednak z cudem. W kwiaciarniach ich nie uświadczysz, ale jak poprosisz jakąś miłą panią kwiaciarkę, to może znajdzie dla Ciebie upragnioną roślinę? Mnie się udało. Zauważyłam jednak, że z "doniczkowcami" nie można przesadzić. Zabierają bardzo dużo światła i przestrzeni! Nie będzie więc oranżerii. Na razie bluszcz i asparagusy odwzajemniają moją miłość i rosną jak szalone!
W następnym poście (mam nadzieję, że nie za miesiąc;) pokażę nowe kosze na szafie w sypialni. Na ostatnim zdjęciu klimat dzisiejszego poranka:)
Miłej niedzieli moje Drogie!
Regał na książki rzucił mnie dosłownie na kolana! Piękny i tak ładnie wypełniony. Kwiaty w domu zawsze robią swoje. U Ciebie wygląda to wszystko bardzo ciekawie. Ja mam trzy na krzyż kwiaty doniczkowe. Pewnie dlatego, że w parapety zawalone czym innym, a na podłodze denerwują te donice, gdy trzeba podłogę myć. Za to uwielbiam taras cały w donicach :-) Pozdrawiam ciepło. Miłej soboty :-)
OdpowiedzUsuńGosiu ja długo miałam tylko grubosza;) Teraz mnie tak naszło:)
UsuńRegał dostał od Ciebie drugie życie, jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej pracy, to dziwne ,że tak dopiero teraz tutaj trafiłam,ale będę wpadała częściej. Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://malinowaigla.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńDziekuję:)
UsuńRegał piękny ale te kwiatki retro przepiękne, tylko gdzie je kupić , nie widać w kwiaciarni takich ;;; pozdrawiam .
OdpowiedzUsuńZapytaj kwiaciarkę, czy by Ci z giełdy nie przywiozła. Te kwiaty nie są drogie.
UsuńSuper regał! a ja nie mam gdzie książek zmieścić muszę pomyśleć :)
OdpowiedzUsuńTen regał jest baaardzo pakowny, choć filigranowy!
UsuńWszystkie te kwiaty były w moim domu rodzinnym. Uwielbiam asparagus. Dzięki za przypomnienie, będę musiała sobie taki sprawić
OdpowiedzUsuńJa miałam nad łóżkiem 2 potężne asparagusy i gdy kwitły dusiły waniliowym zapachem:)
UsuńZobaczyłam asparagus i stwierdzam, że też chce, muszę pomyśleć skąd go wytrzasnąć :)
OdpowiedzUsuńNa giełdzie kwiatowej są:)
UsuńWow-regał jest niesamowity!!!! I tak zieloniutko u ciebie,od razu czuć wiosnę :) Podobają mi się roślinki pod kloszem szklanym ale tak się zastanawiam,one tak mogą stać pod nim cały czas,nie zmarnieją?
OdpowiedzUsuńTe pod kloszem już są "nieżywo-zielone";)))
Usuńuwielbiam aranżacje z roslinami, szczególnie teraz, gdy jestem wręcz spragniona tej zieleni :))
OdpowiedzUsuńPrzyjemnego weekendu
Tak teraz nawet szczypiorek na parapecie cieszy:)
Usuńsentymentalne kwiatki,paprotka,asparagus ..nostalgia
OdpowiedzUsuńFakt te kwiaty wywołują dużo wspomnień...
UsuńPiękne roślinki jak i regał:) Dobrze, że jesteś:) Pozdrawiam ciepło
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że uda mi się bywać częściej;)))
UsuńPięknie się to wszystko komponuje, kwiaty przywołują wspomnienia z dzieciństwa i babciny parapet ;) regał śliczny!
OdpowiedzUsuńParapety, parapety... co na nich nie stało;)
UsuńWspaniałe stylizacje, a regał przepiękny!! Cokolwiek nie postawisz, wszystko będzie prezenentowało się pięknie!
OdpowiedzUsuńByle nie za dużo;)
UsuńZbieram szczękę z ziemi .. regał mnie powalił :-)
OdpowiedzUsuńMiło mi:)
UsuńPomysł z kloszami mnie urzekł! :)
OdpowiedzUsuńU Ciebie wszystko jest piękne i idealne :)
Klosze są bardzo wdzięczne, można pod nimi wyeksponować różności:)
UsuńSuper metamorfoza, takie malowanie to coś dla mnie. Az się boję zabrać za to... pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNie taki diabeł straszny;)
UsuńZielone roślinki zawsze podobały mi się :)
OdpowiedzUsuńGramy więc w zielone:)
UsuńRegał cudowny, moje marzenie. Paprotka z pierwszego zdjęcia pamiętam, że taka ogromna stała u mojej babci. Grubosz oczywiście piękny, uwielbiam je, są takie urocze i bezobsługowe. Sama mam kilka, tylko troszkę młodszych :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
One dość szybko rosną, także niedługo i Twoje będą okazałe:)
UsuńPiękny regal po metamorfozie i jak książki świetnie się na nim prezentują :)
OdpowiedzUsuńZawsze jest problem z książkami, bo pstrokate grzbiety nie zawsze pasują stylem do wnętrza, ale książki to książki, nie będę ich oprawiała w jednolite okładki, ani obracała... Cieszę się, że się podobają:)
UsuńGrubosz jajowaty- drzewko szczęścia, właśnie reaktywowałam je na swoim parapecie. Bardzo długo szukałam go u znajomych w domach i okazało się, że nikt o nim nie pamięta. Ale w końcu kupiłam w jakimś markecie. Długo nie podobało mu się u mnie i nie chciał rosnąć, ale ostatnio dostał odżywkę i odwdzięczył się nowymi listkami :)
OdpowiedzUsuńPaprotka- ta też zniknęła, razem z moją babcią. Od wielu lat takiej nie widziałam.
Bluszcz- ten to się trzyma! :)))
Pozdrawiam i zapraszam do zabawy u mnie -H
Grubosze rzeczywiście częściej można spotkać, nawet w dyskontach spożywczych:) Ściskam!
UsuńKwiatki faktycznie ostatnio rzadziej spotykane, ale widywane czasem w domach. Z wyjątkiem asparagusa. To prawdziwy cud, że go zdobyłaś. Pamiętam taki okaz z domu mojej babci, ale to było jeszcze ubiegłym wieku:). A Twoje aranżacje z tymi roślinami są kapitalne.
OdpowiedzUsuńpamiętam takie rośliny z domu mojej babci, faktycznie retro :)
OdpowiedzUsuńanginkę miałam ale mi padła, a o asparagusie marzę od dawna, może i jego uda mi się zdobyć i mi nie padnie ;)
pozdrawiam!
Hej kochana ja ostatnio takze oszalalam na punckie takich zielonych starych roslin na razie bluszcz zostal u mnie krolem...w wydaniu bialo zielonym zamawiam zwykle na allegro;) U sprawdzonego sprzedawcy. U Ciebie komponuje sie wszystko genialnie... jalbys czytala w moich myslach. Boska ta zielen....
OdpowiedzUsuńmi właśnie umarła ukochana azalia, a podlewałam, nawet pokwapiłam się po nawóz do sklepu, no ale i tak padła.Oby twoje roślinki przetrwały, bo są śliczne.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTakie "retro" kwiaty mają swój klimat! A regał jest fantastyczny! Pięknie się prezentuje:) Pozdrawiam Ala
OdpowiedzUsuńPiękne fotki :) a ja ostatnio krążąc po dziale z roślinami w Leroy Merlin myślałam o Twoich kwiatkach i z zachwytem oglądałam doniczki z asparagusami, paprotkami, bluszczami, begoniami i takimi właśnie pozornie niemodnymi roślinami :)) Zimą miałam apetyt na aurakarię, którą wielbię od dawna. Jednak moje liczne przeprowadzki skutecznie wyniszczyły mój piękny domowy ogród, a roślin miałam caaaaałe mnóstwo.
OdpowiedzUsuńZ tym większą przyjemnością obejrzałam Twoje kwiatowe aranżacje. W ogóle niezwykle zmieniłaś styl domu :) Poranek w sypialni pięęęęękny :)
Uściski
Szafa po przemalowaniu prezentuje się wspaniale. Aranżacje na zdjęciach piękne.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko:)
trzeba popytac znajomych ;)
OdpowiedzUsuńanginkę ma moja kolezanka :)
Miałam anginkę przez długie lata taką wyhodowaną ze szczepki aż w końcu zmarnowałam. Ostatnio pojawiająsięte pelargonie o pachnących liściach. Zabrakło mi u Ciebie jeszcze mirta. Obowiązkowo musiał być w każdym wiejskim domu , bo wiadomo chrzty , śluby i pogrzeby musiał taki obsłużyć.Fajnie ,że jesteś znów.
OdpowiedzUsuńAnginka niezastąpiona przy bólu ucha-wiem sprawdziłam;)
OdpowiedzUsuńCzęsto zapominamy o tym ,że same kwiaty nadają charakter wnętrzu...u mnie obecnie królują przeróżne odmiany kalanchoe (tylko gruboszczowatym jakoś u nas dobrze) . Planuję im jednak przeprowadzkę, jakoś mi się ,,gryzą ,, z całością ...
Karolcia -zdjecia z króliczkami urocze!
Cudnie tam u Ciebie! :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
www.decustyle.blogspot.com
Kochana roślinki babcine bo tak je nazywam są najlepsze i najzdrowsze do sypialni i nie tylko . Ja mam geranium w sypialni i zawsze rano lekko pocieram mojego kwiatka dla wspaniałego uspokajającego zapachu , bluszcz masz super podobny mam w ogrodzie grubosza się pozbyłam ( zmarnował mi się bo robiłam z niego bonsai ) mam jeszcze piękny aloes . I asparagus w dzieciństwie dodawałam do do kwiatków jak dekoracja . Pozdrawiam i podziwiam :)
OdpowiedzUsuńto co Ty nazywasz anginka ja nazywam doktorek :) przyda się na zimę na katar. Swoja droga ostatnio o nim tez myślałam, dawniej był w moim rodzinnym domu, a teraz nigdzie nie widziałam tej rośliny, a sama mam ochotę na takiego zielonego lokatora :)
OdpowiedzUsuń