30 sierpnia 2012

Wspólnie odnaleziony czas




Nasze spotkanie* z Mimi, Sebastianem, AVĄ, Michałem, Romą i jej mężem Łukaszem na Konfederackiej 4 w Krakowie, okazało się być niezwykłe. Od pierwszych minut, nie zamykały nam się usta! Czuliśmy się jak paczka starych znajomych, którzy mają sobie tyle do powiedzenia. Zrywaliśmy boki w trakcie kolejnej anegdoty Sebastiana i Mimi. Ta o czarnym wilku i panu Tadku, który miał 3 kury,  do dzisiaj powoduje u mnie skręt  kiszek ze śmiechu :DDD. Nie przytoczę jej, absolutnie nie, ponieważ musi znaleźć się w kolejnej części książki! W tym dniu połączyła nas nie tylko książka ale i cudowni ludzie!

*P.S.  Spotkanie na ul Konfederackiej 4 w Krakowie miało miejsce w związku z wydaniem przez Mimi i Sebastiana książki pod tytułem "Czas odnaleziony"!!!

30 komentarzy:

  1. Ależ cudnie ,że odebrałaś książkę osobiście . na pewno spotkanie pozostanie w pamięci :)
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażam sobie inaczej;) Musiało być osobiście;)

      Usuń
  2. musiało być cudnie!!!! :))) te Wasz uśmiechnięte twarze, kawa, słodkie drobiażdżki... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj widać, że było super:-))) Tak pozytywnie zazdroszczę:-)
    Książka jest niesamowita...
    p.s. dojrzałam owocowy fartuszek, ostatnio udało mi się identyczny upolować i zdobi moją kuchnię:-) bo aż żal w nim gotować:-)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę masz taki sam? ja w nim gotuję, bo jest bardzo dobrze dopasowany i wygodny:) Styl, szyk i klasa;)))

      A książka jest obłędna, to fakt!

      Usuń
    2. Tak, identyczny:-) na blogowym pchlim targu za grosze:-) o tu pokazałam:)
      http://mojemiejcenaziemi.blogspot.com/2012/08/i-znowu-kuchnia.html
      ale u mnie to jakoś tak jest, że fajne fartuszki, rękawice zdobią kuchenny wieszak:-)
      buziaki!

      Usuń
  4. Ależ Wam zazdroszczę spotkania , pozytywnych emocji i uśmiechu którego jak widać nie brakowało.
    Czasem tak niewiele, znaczy by dać tak wiele...

    OdpowiedzUsuń
  5. ależ ta książka jest gruba!!! dopiero widać na twoich zdjęciach. szalenie miło wygląda spotkanie :-). życzę radosnego czytania :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. super miejsce!a radość świetnie uchwycona:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja widzę, że wszyscy wiedzą jaka to książka.. a ja zielona.. czy to jest książka twojego autorstwa?? gratuluję jak tak :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwono pomarzyć tylko można;))) Książka autorstwa Mimi i Sebastiana. Linki do nich znajdziesz po kliknięciu w ich imiona w tekście postu.

      Usuń
  8. Wspaniałe spotkanie :) ..też marzę o tej książce :( Pozdrawiam, Monika.

    OdpowiedzUsuń
  9. spotkanie zostanie w pamięci :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ależ piękny mieliście ten czas!! no i cudnie zaaranżowałaś książkę w woreczku na wieszaku, słodko:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Musiało być Wam wspaniale:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super!!!!! Ja też dziś dostałam swoją (i od razu poprawił mi się humor), już się nie mogę doczekać kiedy spokojnie zabiorę się za lekturę, szybko przejrzałam foty :)))
    Śliczne aranżacje Llooko :))

    Uściski :))

    OdpowiedzUsuń
  13. blogi Mimi są tak idealne, że zawsze mnie onieśmielają :) serio, at książka wciąż zachwyca jak gdzieś mi w sieci mignie, może zdobedę i swój egzemplarz :)

    Spotkanie widać, że udane, wesołe i w gronie przyjaciół! aż miło popatrzyć na zdjęcia:)

    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Llooka ma absolutną rację- spotkanie było niesamowite.Przepełnione dobrą energią.Dawno sie tak nie śmialiśmy i czuliśmy sie tam jak wśród "swoich".

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluje spotkania...musialo byc bardzo fajnie i wesolo...zawsze tak jest jak ludzie o tych samych hobby sie spotykaja..

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jeszcze czekam, zazdroszczę, że jesteś już szczęśliwą posiadaczką i że miałaś okazję brać udział w taki miłym i wesołym spotkaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  17. To było bardzo sympatyczne spotkanie :) Historie były niezwykłe, ale do tego jak Mimi z Sebastianem to wszystko opowiadali! Ja tak samo do dziś wspominam z Łukaszem historię o wilku...;) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo sympatyczne zdjęcia z sympatycznego spotkania.I Wy ,tacy uśmiechnięci i radośni,aż miło popatrzec.Czekam na swój egzemplarz książki i póki ci ogladam,w jakich ładnych aranżacjach włascicielki już otrzymanej ksiązki pokazuja ja na blogach.Swietna sprawa.dobrego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  19. zazdtoszczę że mogłas poznac ich osobiście, bo książka i blog pokazują ich jako wspaniałych, pełych optymizmu ludzi ....
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. ja jeszcze czekam, ale jak patrzę an Twoje zdjęcia :))) to ciesze się, że taki czas mieliście wspólny z tak niezwykłego powodu, też coś skrobnęłam o książce... tak przy okazji i o naszej wizycie w Jaszurowej ;))
    uściski!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Perfecte aquest blog, que ara he descobert.(doskonałości, jak odkryłem ten blog)
    Petons.

    OdpowiedzUsuń
  22. witam :) zachwyciły mnie przydrożne (przydomowe) kapliczki z wpisu poniżej. uwielbiam takie miejsca, co ocierają się nieco o kicz, a mimo to mają w sobie wiele uroku.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale Wam supcio!
    Ja to chyba muszę sobie stworzyć swój Czas odnaleziony, biegnąc po książkę. Koniecznie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ależ to musiał być czas...:)Wasze uśmiechnięte buziaki mówią wszystko...:) I róże, które później były u Mimi:)
    P.s Idę na chabrowe pole zobaczyć patery, bo to jest coś co mnie kręci:)

    OdpowiedzUsuń