27 lipca 2011

Camden Town - tygiel osobliwości


Camden Town to najbarwniejsza dzielnica Londynu. Znajdziesz tu przedstawicieli wszystkich subkultur : gotów, emo, hippisów, rastafarian, metalowców... To dla nich raj gadżetów : kastety, obroże na szyje, odzież wybita ćwiekami, kultowe Martensy i Conversy. Ulicę przecina kanał, nad którym można przysiąść i skosztować specjałów z kuchni całego świata. My wybraliśmy mix japoński. Szału nie było, ale dało się zjeść;)







A to moje ulubione kadry rodem z lat 80-tych. Era disco ciągle króluje!



37 komentarzy:

  1. ależ cudne osobowości-pięknie tę różnorodność uchwyciłaś..swietne-jak zwykle-zdjęcia!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj kolorowo tam musiało być...

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak - tez byłam zachwycona!!

    OdpowiedzUsuń
  4. W Polsce wszyscy muszą wyglądać podobnie, żeby nikt nie traktował nas jak "dziwaków". A tu proszę-jaka różnorodność :) Podoba mi się, fajne kadry!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne fotoreportaże ,pasę oczy kolorowym Londynem !!!
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  6. WOW! niesamowite ujęcia! oglądając je poczułam się jak na innej, bardziej pozytywnie zakręconej i cudownie radosnej, planecie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ale czad! szkoda,ze my jesteśmy tacy nijacy

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie z Tobą podróżować. Odkrywasz bardzo fajne miejsca, w które sama zapewne nie dotarłabym nigdy. Choć Olomuc przemierzam co najmniej 2 razy w miesiącu dopiero Twój post sprawił ze zapragnęłam zobaczyć do z zupełnie innej perspektywy. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne foty!!!!!
    Fantastycznie kolorowy świat!!!

    Ściskam i czekam na jeszcze.... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję Wam bardzo za pozytywny odbiór! Cieszę się, że mogłam się z Wami podzielić tą pozytywną energią. Jeśli się sprężę, to pokażę Wam jeszcze pastelowo-muffinkowy Londyn:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale mix subkultur! Proszę o więcej fotek :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piekne zdjecia i fajna ta roznorodnosc stylow,Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. dawno już tam nie byłam, cudnie uchwycony klimat Camden :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A najfajniejsze jest to, że nikt się obejrzy za takim 'cudakiem' na ulicy:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetna ta Wasza wyprawa! Dobrze, że są takie dzielnice i dobrze, że są ludzie nimi zainteresowani :)
    Czekam na kolejne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam Twoje zdjęcia , masz niesamowite "oko" ;)

    pozdrawiam i czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetne zdjęcia. I to między innymi podoba mi się w Anglii - różnorodność, nikt nie patrzy na Ciebie jak na dziwaka. Byłam świadkiem sceny : starsza Pani w halce z wałkami we włosach pieliła ogródek przed domem w niedzielny poranek. I nikt (poza Polakami) nie zwracał na to uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  18. super relacja zwłaszcza dla mnie bo nigdy w Londynie nie byłam

    OdpowiedzUsuń
  19. No po prostu extra! Fajnie piszesz tak swoją drogą, zdjęcia również bardzo przypadły mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam Londyn za jego różnorodność!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale jazda! Fajnie byłoby pobyć choć kilka godzin wśród tylu różnych kultur i osobowości :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziękuję Ci bardzo za tę niezwykłą wycieczkę fotograficzną! Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nooo, zdjęcia super, klimaty też , ale ja to tylko mogę na to popatrzeć,
    podoba mi się i kolory i pomysły ale
    najlepiej z daleka, bo żyć obok czegoś takiego jako miłośniczka wsi to bym nie mogła, raz na jakiś czas - super-jak wycieczka do ZOO czy coś w tym stylu - pooglądać dziwolągi ;)) fajnie, że pokazałaś i tą stronę Londynu - taka wirtualna wycieczka.
    pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ...czasem marzy mi się taki czas kiedy ten kolor i ta odwaga zagości na naszych ulicach. Świetne zdjęcia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Super kadry !!! Lubię Twoje spojrzenie przez obiektyw.
    Pastelowo - mufinkowy Londyn też będzie zachwycający :))
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  26. Zdjęcia rodem z innych czasów. Gratuluję talentu. Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  27. zdjęcia super!!!;
    klimat super!!
    ale mam refleksję... jako naród tęsknimy do tego by być takimi jakimi są ludzi na "zachodzie"; sama tego doświadczyłam, podziwiamy ich uprzejmość, empatię, zainteresowanie życzliwe drugą osobą, nasza mentalność jest jakaś taka bardzo skryta, mało otwarta na ludzi; bo boimy się różności, boimy się zranienia i wytykania palcami na naszej ziemi. A może właśnie nowe pokolenie będzie sobie życzliwsze? tak optymistycznie na zakończenie komentarza dodam raz jeszcze super post :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Moje Drogie, to i ja Wam coś dopowiem, bo obrazki przecież nie mówią. W Anglii ludzie sprawiają wrażenie, że im na nas zależy. Wszyscy z uroczym uśmiechem na ustach pytają "How are you?", jakby ich to w ogóle interesowało... To ich zmiękczone i przemiłe do bólu "thank you" czasami mdli... Gdy wracamy do naszej szorstkiej krainy wiemy, że tutaj nie jest łatwo i kolorowo, ale jeśli już się uśmiechniemy, to szczerze do bólu! I taki uśmiech Wam przesyłam!

    OdpowiedzUsuń
  29. Rany julek! Ale foty!
    Nawet nie wiedziałam, że już wróciłaś. Ja jestem zarobiona po uszy, więc nawet nie wiem, jaki dziś dzień :-)
    Foty mistrzostwo! Pełen odlot!
    BRAWO!
    Moje ulubione to disco :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. łał!taki różnorodny świat! pzdr

    OdpowiedzUsuń
  31. poprzedni komentarz to ja monina:)niechcący zalogowałam się przez meża swego profil pzdr pzdr

    OdpowiedzUsuń
  32. ale czad! uwielbiam taki kulturowe mixy! W Londynie nie byłam, ale jak będę to z pewnością tam się przejdę:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Niesamowite zdjęcia ! Aż chce się do nich uśmiechać !

    OdpowiedzUsuń
  34. Llooka, w Sydney, w którym mi przyszło teraz mieszkać jest to samo z tą "grzecznością"...powoli się przyzwyczajam, ale jakoś trudno mi wydusić coś z siebie, gdy za każdym razem w supermarkecie słyszę "how are you doing?" na początek plus "have a lovely afternoon" na koniec ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Tak sobie przeglądam Twojego bloga i przypomniał mi się ten wpis o Camden,aż musiałam go odszukać.To tam w tym roku moje dzieci spędziły najwięcej czasu.Ja niestety zaliczyłam tylko jedno popołudnie i to było zdecydowanie za mało na zobaczenie wszystkiego.Samą wizytę w tej części Londynu zawdzięczam troszkę Twojemu blogowi,bo to na nim pierwszy raz widziałam zdjęcia.Reszty dopełniła moja siostra,która pamięta moje dziwne fryzury i ubrania z (dawnej już :P) młodości i stwierdziła,że co jak co ale na Camden mi się spodoba :P

    OdpowiedzUsuń